2012

Bartuś codziennie jeździ na zajęcia do OREW - u o ile jego samopoczucie na to pozwala gdyż częste bóle brzucha i ataki padaczkowe często zmuszają go do pozostania w domu. W czasie ferii planujemy wyjazd na turnus do Zaździerza.

W styczniu i w marcu Bartek był na turnusie w 12 Dębach gdzie ćwiczył, pływał i uczestniczył w wielu terapiach.
Problemy Bartusia z zaparciami zmniejszyły się, dzięki czemu już tak często nie płacze, jest weselszy i bardziej kontaktowy.oczywiście nadal musi przyjmować leki,dużo pić i być na diecie bogatoresztkowej. Otrzymuje też błonnik i wyciąg z suszonych śliwek i to jak do tej pory pomaga.
Ataki padaczkowe niestety nie ustępują, niedługo kolejna wizyta u neurologa i decyzja co dalej. Być może konieczna będzie zmiana leków.
Od początku roku Bartuś dwa razy chorował na zapalenie uszu, skonsultowaliśmy się z laryngologiem, który stwierdził że specyficzna budowa ucha Bartka, wiotkość mięśni podniebienia sprawiają ze te infekcje będą się pojawiać.
Bartuś uczęszcza do ośrodka i chyba już się tam zadomowił :) Rano, gdy ubieram go do wyjścia, jest bardzo zadowolony. Cieszę się że mój synek ma kontakt z dziećmi, uczestniczy w różnego rodzaju zajęciach, zabawach i uroczystościach. Mam ogromne zaufanie do jego opiekunów i wiem że Bartuś bardzo ich polubił.

W maju i w lipcu Bartuś miał kolejne turnusy rehabilitacyjne w 12 Dębach. Wakacje spędziliśmy jak zwykle u dziadków Bartusia, była przepiękna pogoda więc dużo czasu Bartuś spędzał w ogrodzie, pluskał się w baseniku i po prostu odpoczywał.

We wrześniu okazało się że Bartuś zmienił grupę w OREW. Początkowo było nam smutno bo zżyliśmy się ze „starą” grupą ale szybko okazało się że zmiany nie zawsze muszą być złe. Bartek zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu, wraca z zajęć pogodny a rano z uśmiechem reaguje na wyjście z domu bo wie że jedzie do swoich kolegów, koleżanek i pań które z nim pracują. Chodzą na spacery, jeżdżą na wycieczki. Jestem szczęśliwa że moje dziecko prowadzi takie „normalne” szkolne życie i nie jest skazane na leżenie w domu. Nigdy nie byłabym mu w stanie zapewnić mu takich przeżyć. Kontakt z rówieśnikami to bardzo ważna rzecz, wierzę że pozytywnie wpłynie to na jego rozwój. Niemniej ważne jest to że uczestniczy w różnego rodzaju terapiach i ćwiczy codziennie.

Mieliśmy spotkanie z księdzem i za pół roku czeka nas ważne wydarzenie – Pierwsza Komunia Święta Bartusia.

W październiku pojechaliśmy po raz pierwszy na turnus rehabilitacyjny do ośrodka „Michałkowo”. Bardzo chciałam poznać to miejsce gdyż opinie rodziców o poziomie rehabilitacji w tym ośrodku były zachęcające. I nie zawiodłam się. Bartuś po raz pierwszy tak intensywnie ćwiczył i dawał radę. Poziom terapii i ćwiczeń był bardzo wysoki. Świetna kadra, turnus kameralny, szybko się tam zaaklimatyzowaliśmy. Całe dwa tygodnie Bartuś spędził w pogodnym nastroju a jak już nie miał siły ćwiczyć to udawał że śpi. Zapisaliśmy się na kolejne turnusy z nadzieją że przyniosą one poprawę w stanie Bartka. Wierzę w to głęboko widząc z jakim zaangażowaniem pracują tam rehabilitanci i terapeuci. Pozdrawiamy ich gorąco.

Pisząc o turnusie chciałbym przy okazji bardzo podziękować wszystkim, którzy przekazali swój jeden procent podatku na rehabilitację Bartka. To dzięki Wam możliwa jest kontynuacja leczenia i usprawniania Bartusia. Z całego serca dziękujemy!