2017

Bartuś skończył już 14 lat, czas pędzi nieubłaganie. Bartek nadal uczęszcza na zajęcia do Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego, gdzie przez kilka godzin dziennie uczestniczy w różnych zajęciach, terapiach , rehabilitacji a także po prostu cieszy się z przebywania ze swoimi rówieśnikami. W ośrodku często organizowane są różne zabawy, imprezy, wycieczki, dzięki czemu Bartuś ma możliwość poczuć trochę tego innego życia, które poprzez wszystkie ograniczenia ciężko byłoby mu zobaczyć.
Cały czas zmagamy się z padaczką lekooporną, jeździmy do Warszawy i próbujemy ustawić leki, wprowadzić zmiany, wspólnie z doktorem Markiem Bachańskim. Niestety u Bartka problem jest duży i ciężki, ale nie tracimy nadziei.

Bartuś coraz częściej choruje, łapie infekcje, jedynie w kwestii laryngologicznej trochę się poprawiło po wprowadzeniu diety bezmlecznej. Nie musimy już co chwila jeździć na czyszczenie uszu no i nie ma już od dawna żadnych zapaleń uszu a to bardzo cieszy.
Pierwsza połowa roku była ciężka dla Bartka. Zmagał się z chorobami, leżeliśmy w szpitali gdzie Bartek trafił w bardzo złym stanie, zapalenie płuc, kilka dni praktycznie nie było z nim kontaktu. Bardzo się o niego baliśmy. Na szczęście pomalutku doszedł do siebie, jednak po kilku miesiącach wróciliśmy do szpitala znowu.
Wakacje spędziliśmy trochę u babci Bartka a dwa tygodnie nad morzem na turnusie rehabilitacyjnym. To był cudowny czas, wspólnie, całą rodziną. Mogliśmy wreszcie pobyć ze sobą, porozmawiać, zabierać Bartka na długie spacery, rozpieszczać ile się tylko dało :) w przyszłym roku jeśli zdrowi pozwoli również pójdziemy z Bartusiem nad morze. Zmiana klimatu też dobrze mu zrobiła zwłaszcza patrząc na to jak często chorował.

Niestety pod koniec roku doszedł nam nowy problem. Bartuś przestał sikać, stanęliśmy przed koniecznością cewnikowania go. Wraz z cewnikowaniem zaczęły się infekcje a także niepokojące krwawienia z cewki moczowej. Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędziliśmy w szpitalu z zakażeniem układu moczowego.
Ten rok był dla nas wyjątkowo smutny, bo po długiej i ciężkiej chorobie zmarł wujek i ojciec chrzestny Bartusia - Piotrek. Będzie nam go bardzo brakowało. Drugi wujek Bartka, również Piotrek przeszedł ciężką operację.
To był trudny czas, ale dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół daliśmy radę i wyszliśmy do domu z nadziejami na lepszy Nowy Rok :)